„Już nie ma dzikich plaż” – tom opowiadań II roku filologii polskiej

28.01.2026

Już nie ma dzikich plaż to czwarty – po Jolce, Małgośce i Nie płacz Ewka – tom przygotowany w ramach cyklu MIKROnarracje przez Studentki i Studentów białostockiej polonistyki, którzy uczestniczyli w zajęciach z kultury języka polskiego prowadzonych przed dr Dianę Saniewską.

 

„Znajdziemy tu opowieści o jesieni życia, która pamięta o młodości zaklętej – choć nie na zawsze – w czasie, którego kresem nie jest śmierć, ale fizjologiczna bądź patologiczna atrofia władz poznawczych. Tak Kornelia Biały pisze o blaknącej fotografii nieprzystającej już do żywego obrazu. Schyłek, który odkrywa to, co okazuje się najważniejsze, mimo że takie zawczasu nie było, ujmuje Julia Górecka, nie bojąc się rozziewu między kliniczną salą chorych a żywymi obrazami uczuć, które nigdy nie zostały nazwane, ale w końcu eksplodują w pamięci, bez świadków. Obok Oliwia Gorlo pisze o przegapionych świadectwach – o sympatiach międzypokoleniowych, do których wraca się jak do dobrych książek i szokującym braku uświadamiającym, że nic nigdy nie jest na zawsze, choć wyobrażenie to – będące jakimś rodzajem błędu poznawczego – daje komfort. Dalej Amelia Romaniuk podejmuje trudną kwestię towarzyszenia w odchodzeniu – tak metaforycznie, jak i fizycznie – sięgając po symbole z dwóch światów: ludzkiego – cmentarz i naturalnego – śnieg; to z ich zetknięcia wyłania się niepamięć naznaczająca te teksty.  

Znajdziemy też historie młodości – niejednorodnej, czasem tylko radosnej, zwykle antytetycznej, trudnej, a w końcu chorobliwej. Jej emblematem są rozmaicie rozstrzygane problemy miłosne. Maria Nicewicz zastanawia się – czy z sentymentu bądź zupełnie racjonalnie – można wchodzić w tę samą miłość, a Cezarego Niewińskiego pochłania odwieczna bolączka – przyjaźń czy kochanie – nie prowadząc jednak do konkluzji innej niż bezwarunkowe istnienie przemożnej siły nadziei. Justyna Pasiuk zawiesza jednak tę oczywistość, biorąc poprawkę na zwyczajne – fatalne – zbiegi okoliczności, w których rycerskość przegrywa z biologią. Bywa też, że życie przegrywa z tym, co uważa się za miłość, prowadząc do zachowań samobójczych – dokonanych, jak w historii stworzonej przez Wiktorię Drągowską, jak i tych podszytych czymś boleśnie nieokreślonym, ambicjami, niezgodą na rzeczywistość, które udaje się zwalczyć, co opisuje Weronika Dzik. O zmaganiach z jaskółczym niepokojem piszą z kolei Anna Korzeniecka, szukająca sensu samotności w przypadkowych egzystencjach, oraz Szymon Mickielewicz, który ratunku od frustracji szuka w naturze. O sile, którą zyskuje się dzięki i wbrew ludziom – o hartowaniu ciała i ducha jako traumie młodości – opowiada natomiast Sara Płońska. Radosną perspektywę udało się natomiast zachować Weronice Perkowskiej splatającej jasne obrazy lata, przyjaźni i wakacyjnej miłości, która postanawia trwać dłużej.

Są i opowieści z dreszczykiem w niepokojącym klimacie lata. U Agaty Derewońko pojawia się urojeniowe prześladowanie wyrastające z rodzinnego dramatu, a Ewelina Franciszkowicz tropi to, co się dzieje za kulisami normalności, między szarością zwykłej egzystencji a marzeniami ufundowanymi na pięknie, które wiodą ludzkość na manowce.

Coś dla siebie znajdą także fascynacji tenoru magicznego, legendarnego, nastroju niezwykłości, przeczucia istnienia innej rzeczywistości. W takim duchu Kacper Soja snuje opowieść o syrenach uosabiających „inność”, która w dziejach świata pobudzała mroczne instynkty Erosa i Tanatosa, by stać się inkwizycją; Zuzanna Markowska obrazuje los czarownic – przesądzony, nieodwołalny, najwyżej przesunięty w czasie; Natalia Ziniuk pokazuje, że kochankowie bogiń mogą żyć wśród nas, ponieważ nikt tak naprawdę nie wie, ile tego, co legendarne, wzięło się tego, co faktyczne. Granica między rzeczywistością a fikcją nie jest zresztą oczywista – przekonuje Agnieszka Łuksza – można więc się spodziewać, że opustoszałe miasteczka, wsie, osady uległy nie demografii, ale siłom, o których istnieniu nie chcemy wiedzieć (albo… nie pamiętamy). Według Karoliny Tomaszewskiej wszystko w życiu – w zaświatach i międzyświatach, w niebyciu wampirycznym i diabolicznej nieskończoności – ma swoją cenę, a o tym, jak jest wysoka, decyduje nie ontologiczny status, ale… podatność na wdzięki kusicielek.

            Mamy w końcu eksperymenty literackie: Hanna Bołtruczuk uświadamia, że historie, które znamy, mają swoje rewersy opowiedziane z perspektyw innych niż ludzkie, co wcale nie znaczy, że są nieludzkie, choć nieludzcy są w nich… ludzie. To natomiast, co znaczy być człowiekiem, rozważa Zuzanna Nurkowska, pokazując, że ta mityczna miłość – to jest potwierdzenie bycia człowiekiem – bo o tym nie do końca świadczą skóra, oczy czy kinestetyka ciała”.

(Z Posłowia: Szum melancholii Diany Saniewskiej) 

Galeria zdjęć
©2024 Wszystkie prawa zastrzeżone.

W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej. Więcej informacji można znaleźć w Polityce Prywatności Uniwersytetu w Białymstoku. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.